!To teraz troszeczkę o mnie. Zacznijmy od najszczęśliwszego dnia dla świata i jego mieszkańców. Był to 9 sierpień 1987 roku. Wtedy po raz pierwszy o godzinie 10.15 usłyszano mój krzyk. Dałam znać, że żyję i kulturalnie zamilkłam, podczas gdy moi sąsiedzi już na wstępie prezentowali swoje możliwości wokalne. Rodzice przekonani, że trafiło im się wyjątkowo grzeczne dziecko ochoczo zabrali mnie do domu. Postanowiłam pokazać, że głos mam znacznie donośniejszy od rówieśników i w przeciwieństwie do nich nie muszę spać... Łatwo sobie wyobrazić co przeżyli moi rodzice przez pierwszy rok mojej egzystencji. Kiedy już poinformowałam cały świat (w tym niezbyt zadowolonych sąsiadów) o moich poglądach (ja wcale nie darłam się tak bez celu), zostałam na powrót małą grzeczną damą. Nosiłam nawet sukienki z falbankami i kitki. Wraz z rodzicami przemierzałam morza i oceany na statkach, na których pływał mój tata. W ten ciekawy sposób zwiedziłam większą część tej planety i nawet nauczyłam się pływać. Niestety dwa lata po moim basenowym debiucie zaczęła się szkoła i skończyły dalekomorskie podróże. Dzień, w którym dostałam list zaadresowany urzędowym pismem z taką brzydką, krzywą pieczątką zaliczam do najgorszych w moim życiu. Taki stres odcisnął się na mojej dziecięcej psychice małym (czytaj ogromnym) bzikiem na punkcie dinozaurów. Rok później byłam już trochę normalniejsza (może dlatego, że przeniosłam się do normalniejszej klasy U_U) i poznałam moją najlepszą przyjaciółkę (Arigato Andri san!!!), wraz a którą odkryłyśmy, że istnieje coś takiego jak Sailor Moon i gry komputerowe typu Mortal Kombat, Quake i Diablo. Niestety kiedy podstawówka zaczęłą być prawie przyjemna, a ja zaczęłam ignorować imbecyli z mojej klasy okazało się, że według nowej reformy idę nie do liceum tylko do gimnazjum i to dwa lata szybciej. Ja chciałam iść do najlepszego, a Andri chciała mieć jak najbliżej do szkoły (mi było obojętne, bo i tak się przeprowadzałam). W końcu dostałam się do 1, a ona do 13. Na szczęście nadal się spotykamy. Oprócz mangi i sportu mam jeszcze mały odchył na punkcie książek fantasy , który zaczął się pod koniec 6 klasy i na punkcie kotów, ale to już od początku i nie z winy otoczenia ^_^. Hmmm... To chyba już wszystko.

THE END