Wywiad z dziadkiem o historii mojej chaty
-Jak doszło do wybudowania tego budynku?(kto zainicjował, dlaczego)
-Została podjęta decyzja o stworzeniu spółdzielni mieszkaniowej, po to aby wybudować mieszkania. Chciało tego ponad 220 pracowników "Arki", więc zwołano naradę, na której wybrano zarząd spółdzielni mieszkaniowej "Arka."
-Kto był w zarządzie?
-Byłem członkiem-założycielem nr 1, prezesem został kolega Ostrowski, specjalista finansowiec. Księgowym był kolega Korkosz, inspektorem budowy- inżynier Włostowski, a ja administratorem.
-Jakie były początki budowy?
-Na planach zagospodarowania miasta Gdyni znaleźliśmy trzy miejsca w których należało wybudować budynki mieszkalne. Były to place przy ulicach: Świętojańskiej, Św. Wojciecha i Waszyngtona. Place te były położone blisko miejsca pracy. Trzeba było opracować dokumentację techniczną, zapewnić minimum opłat udziałowych (za udział w spółdzielni) i na wkład mieszkaniowy, wystąpiliśmy do banku o kredyt. Pierwsze wpłaty wynosiły od 15.000 do 32.000 zł, w zależności od wielkości wnioskowanego mieszkania. Natomiast na całość wartości terenów i budynków, po uzyskaniu osobowości prawnej jako spółdzielnia, oraz zarejestrowaniu się w sądzie w Gdyni. Najpierw od właścicieli terenów wykupiliśmy je, potem zawarliśmy umowę z przedsiębiorstwem budowlanym do którego dostarczyliśmy dokumentację techniczną. Usunęliśmy z wykupionych terenów, dotychczasowych użytkowników, którzy przeważnie zajmowali je nielegalnie, bez umów dzierżawczych. Wreszcie mogliśmy przystąpić do przekazania terenów dla przedsiębiorstwa GPBP Gdynia. Było to w roku 1959.
-W którym roku rozpoczęły się budowy?
-Do budowy przystąpiono pod koniec 1958 roku.
-Czy były jakieś przeszkody podczas budowy?
-Tak, były to przeszkody głównie biurokratyczne w postaci trudności w uzyskaniu odpowiednich zaświadczeń czy dodatkowych planów - względnie żądań odnośnie konstrukcji budynków wypływające z nadzoru technicznego, wykonywanego przez miasto. Natomiast z trudnościami w samej budowie radziliśmy w gronie własnym - zarządu, czasem korzystając z opinii członków, wyrażanych w czasie spotkań i zebrań. Sami pilnowaliśmy również samych robót przez rzemieślników pracujących na budowie.
-Jak nadzorowano budowę?
-W obiektach byliśmy codziennie po pracy zawodowej i sprawdzaliśmy jakość wykonania ścian, rur, instalacji elektrycznych, podłóg, drzwi, okien, schodów itd.. Codziennie usuwano usterki np.: krzywe ściany.
-Kiedy zakończono budowę?
-W lecie 1960 roku protokularnie odebraliśmy budynki od wykonawcy, przy czym każde mieszkanie zostało komisyjnie sprawdzone i usterki zapisane przeznaczono do usunięcia, w terminach ustalonych wspólnie.
-Jak wyglądał teren po budowie?
-Mimo że GPBP usunęło sprzęt i prowizorycznie zrównało teren podwórka, nie można było korzystać z niego. Zalegało bowiem na nim dużo niepotrzebnych materiałów, takich jak: drewno, płyty, papa itd., wdeptane w ziemię.
-Jak i kto usunął śmieci?
-Jednego dnia zebrali się przyszli mieszkańcy budynku z łopatami, wiadrami, taczkami itd. i wykopywali z ziemi stanowiące przeszkodę materiały. Drewno zanoszono do kotłowni budynku, inne zaś przedmioty wywożono na wysypisko śmieci.
-Z jakich materiałów zbudowany jest budynek?
-Budynek jest konstrukcji żel-betonowej, którego ściany i podłogi SA wykonane z prefabrykatów. Podstawę konstrukcji stanowi szkielet, który stanowią stalowe pręty powiązane stalowymi cięgnami, zalane zaprawą cementową w obudowie drewnianej. W obrębie tego szkieletu stawia się ściany z cegły lub np.: z prefabrykatów- rury odpowietrzające i napowietrzające mieszkanie.
-Dlaczego taka konstrukcja?
-W latach pięćdziesiątych obowiązywały przepisy, że budynki położone w śródmieściu muszą być odpowiednio wytrzymałe na ewentualne bombardowanie, a także w podpiwniczeniu musiały posiadać schrony zabezpieczone stalowymi drzwiami i wyjścia zapasowe poza budynkiem , potocznie nazywane schronami.
-Dokąd odprowadzana jest woda ze ścieków sanitarnych i burzowych??
-Kanalizacja sanitarna podłączona jest do głównego kolektora ściekowego miasta, a burzowa do miejskiej sieci odpływowej.
-Jakie były początki użytkowania budynku?
-W lecie 1960r. kolejno wprowadzali się spółdzielcy do swoich mieszkań. Często uzupełniali je lepszym malowaniem lub wymianą parkietów i uszczelnianiu okna, gdyż wykonane z nie wysuszonych materiałów, często paczyły się i pozostawiały duże szpary, a przed zimą trzeba się było zabezpieczyć.
-Jak wyglądało zycie w bloku??
-Tak jak wszędzie.Problemy z nowymi i starymi lokatorami-szczególnie z młodymi. Wybuchały pożary, ale żaden nie był ogromnym niebezpieczeństwem dla mieszkańców. Remonty, uszczelnianie, ocieplanie...normalne konserwacyjne roboty. I tak zycie trwa do teraz.
Dziękuję bardzo dziadkowi za udzielenie wywiadu o historii budowy, mieszkańców oraz samego budynku.